<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	xmlns:georss="http://www.georss.org/georss" xmlns:geo="http://www.w3.org/2003/01/geo/wgs84_pos#" xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/"
	>

<channel>
	<title>Po drugiej stronie powiek</title>
	<atom:link href="http://podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://podrugiejstroniepowiek.wordpress.com</link>
	<description>moje drugie życie</description>
	<lastBuildDate>Mon, 31 Oct 2011 19:15:09 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.com/</generator>
<cloud domain='podrugiejstroniepowiek.wordpress.com' port='80' path='/?rsscloud=notify' registerProcedure='' protocol='http-post' />
<image>
		<url>http://s2.wp.com/i/buttonw-com.png</url>
		<title>Po drugiej stronie powiek</title>
		<link>http://podrugiejstroniepowiek.wordpress.com</link>
	</image>
	<atom:link rel="search" type="application/opensearchdescription+xml" href="http://podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/osd.xml" title="Po drugiej stronie powiek" />
	<atom:link rel='hub' href='http://podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/?pushpress=hub'/>
		<item>
		<title>Sen trzydziesty drugi &#8211; Tytuł nieznany</title>
		<link>http://podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/2011/10/31/sen-trzydziesty-drugi-tytul-nieznany/</link>
		<comments>http://podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/2011/10/31/sen-trzydziesty-drugi-tytul-nieznany/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 31 Oct 2011 19:15:09 +0000</pubDate>
		<dc:creator>goha73</dc:creator>
				<category><![CDATA[Pod powiekami]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/?p=217</guid>
		<description><![CDATA[Witam. Długa to była przerwa, ale w końcu znalazłam chwilę i wystukam dla Was sen. Śniłam go dawno, spisałam go na kartce i doczekał się na swój czas.  Nie wiem jak Wy, ale ja nie lubię snów, w których wstępują osoby z mojej najbliższej rodziny. A w dodatku nie są szczęśliwe i ja po takim [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=podrugiejstroniepowiek.wordpress.com&amp;blog=7710387&amp;post=217&amp;subd=podrugiejstroniepowiek&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Witam.</p>
<p>Długa to była przerwa, ale w końcu znalazłam chwilę i wystukam dla Was sen. Śniłam go dawno, spisałam go na kartce i doczekał się na swój czas.  Nie wiem jak Wy, ale ja nie lubię snów, w których wstępują osoby z mojej najbliższej rodziny. A w dodatku nie są szczęśliwe i ja po takim śnie mam traumę. Wolę sny nawet najbardziej krwiste i straszne, ale tylko wtedy gdy dotyczą mnie samej. Jeśli dzieje się coś nie dobrego komuś kogo kocham, jestem zmasakrowana psychicznie. I ta cholerna niemoc. Posłuchajcie.</p>
<p><span id="more-217"></span>Pamiętam, że szłam do domu, mieszkałam sama i za bardzo mi się nie spieszyło. Zatrzymałam się przed sklepem z myślą o małych zakupach do lodówki. Nie pamiętam o co poprosiłam oprócz alkoholu i przekąsek. Chyba zbliżał się sylwester. Wyszłam z pełnymi siatkami i nagle koło mnie zjawił się nieznany mi chłopak i zaoferował pomoc przy ich niesieniu.  Nagle w mgnieniu oka znaleźliśmy się w łóżku. Nic nie robiliśmy, tylko leżeliśmy obok siebie jak brat z siostrą. Po chwili gościu zaczął się do mnie dobierać, ja okropnie się  wkurzyłam i wykrzyczałam mu w twarz, że nie taka była umowa między nami. Znowu znalazłam się przed sklepem (cofnęłam się w czasie), chciałam zrobić zakupy. Tylko dzień stał się bardziej ponury i zapanował już wieczór. Stoję, a z każdej strony mijają mnie ludzie. Śpieszą się na kolacje ze swoimi bliskimi, ja się nigdzie nie spieszę, nie mam do kogo. Jest mi smutno z tego powodu, czuję się taka samotna. Nie zrobiłam zakupów, bo po co i dla kogo. Szłam powoli przed siebie i wsłuchiwałam się w kroki, które dochodziły z tyłu. Zrozumiałam, że ktoś za mną idzie. Śledzi mnie? To był ten sam chłopak, przyspieszył i zrównał krok ze mną. Powiedział mi, że wszystko to co dzieje się wokół mnie jest wyreżyserowane, że ja sama gram rolę i mam nadal udawać, że nic o tym nie wiem. Zastanowiło mnie to trochę, ale poszłam jednak dalej w kierunku domu.</p>
<p>Natknęłam się na moją mamę, była bardzo zapłakana i zdenerwowana. Chciała mi coś powiedzieć, ale ciężko było jej wypowiadać słowa. Gdy uspokoiła się i mogła już w miarę mówić, poinformowała mnie, że tata zabrał wszystkie swoje dokumenty wraz z książeczkami, którymi opłaca się gaz, światło i czynsz i opuścił nas. Jak to? Dlaczego? Obiecałam zapłakanej mamie, że dowiem się co było powodem odejścia jej męża, a mojego taty. Zaczęłam kluczyć po mieście wypatrując znajomej sylwetki. Po dłuższym czasie udało mi się go odszukać. Szedł przede mną jakieś 30m. i trzymał w ręce granatowo-białą sportową torbę. Mama miała rację, tata nas zostawił. W torbie miał zapewne swoje ubrania i dokumenty. Przyspieszyłam kroku, żeby go dogonić, dzieliła nas już tylko przecznica. Nagle zobaczyłam jak tata się zatoczył, stracił równowagę i nie mogąc jej utrzymać powoli przewracał się do tyłu. Zorientowałam się, że jest pijany i tylko drzewo lub jakaś ściana będzie w stanie go zatrzymać. Bałam się, że upadnie i zabije się, przecież tak niedawno miał wylew, taki upadek może być dla niego śmiertelny. Stałam sparaliżowana i nie mogłam nic zrobić, czekałam. Jednak udało się, tata złapał równowagę. Podeszłam do niego i prosto w oczy zapytałam dlaczego nas opuszcza. Odpowiedział mi pytaniem &#8211; Jak myślisz? Tyle mi wystarczyło, wszystko zrozumiałam w momencie, jego oczy mówiły o tym, że ma już dość takiego życia, że chce zmian, że jego życie to marna wegetacja. Rozumiałam go, ale z drugiej strony byłam na niego wściekła. To nam było ciężko przez to, że pił. To my byliśmy wiecznie zmęczeni jego późnymi powrotami z zakrapianych imprez. To on nam zniszczył życie, nie my jemu. To my miałyśmy prawo odejść, nie on. Krzyczałam na niego zalana łzami, wrzeszczałam mu w oczy, że nie ma prawa tak postępować. A on? On stał i z uśmieszkiem na twarzy słuchał moich słów. Miał mnie gdzieś i to mnie przerosło, zaczęłam go kopać ile miałam sił. Pamiętam, że nie oszczędzałam się i &#8230;.</p>
<p>Więcej nie pamiętam i nie chcę pamiętać. Zły sen.</p>
<p>Przepraszam Tato.</p>
<p>To tylko sen, ale przepraszam Tato.</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/217/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/217/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/217/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/217/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/217/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/217/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/217/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/217/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/217/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/217/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/217/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/217/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/217/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/217/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=podrugiejstroniepowiek.wordpress.com&amp;blog=7710387&amp;post=217&amp;subd=podrugiejstroniepowiek&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/2011/10/31/sen-trzydziesty-drugi-tytul-nieznany/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/33c9bf73b227eabcdf2520b5ab752515?s=96&#38;d=identicon&#38;r=PG" medium="image">
			<media:title type="html">goha73</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Sen trzydziesty pierwszy &#8211; Skóra</title>
		<link>http://podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/2011/08/17/sen-trzydziesty-pierwszy-skora/</link>
		<comments>http://podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/2011/08/17/sen-trzydziesty-pierwszy-skora/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 17 Aug 2011 17:36:04 +0000</pubDate>
		<dc:creator>goha73</dc:creator>
				<category><![CDATA[Pod powiekami]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/?p=212</guid>
		<description><![CDATA[Witam :) Nie będzie opowieści, do których Was przyzwyczaiłam, żadnych przygód. Nie będzie biegania, błądzenia i szukania. Gdybyście mnie zahipnotyzowali, pewnie jakaś fabuła by się pojawiła, ale niestety nie ma takiej opcji. Musi Wam wystarczyć to co tu wystukam. Pamiętam tylko tyle, że siedzę w jakiejś dużej sali, przypomina mi aulę.  Jest ogromna, prawie pusta [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=podrugiejstroniepowiek.wordpress.com&amp;blog=7710387&amp;post=212&amp;subd=podrugiejstroniepowiek&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Witam :)</p>
<p>Nie będzie opowieści, do których Was przyzwyczaiłam, żadnych przygód. Nie będzie biegania, błądzenia i szukania. Gdybyście mnie zahipnotyzowali, pewnie jakaś fabuła by się pojawiła, ale niestety nie ma takiej opcji. Musi Wam wystarczyć to co tu wystukam.</p>
<p><span id="more-212"></span>Pamiętam tylko tyle, że siedzę w jakiejś dużej sali, przypomina mi aulę.  Jest ogromna, prawie pusta prócz paru studentów przeglądających skrypty. Swędzą mnie ręce, a najbardziej w miejscu między łokciem, a ramieniem. Plecy też powoli dają o sobie znać. Koło mnie siedziała moja mama, więc poprosiłam, żeby zobaczyła co się dzieje z moją skórą. Poinformowała mnie, że mam niezidentyfikowaną wysypkę. Wstałam i poszłam do toalety, aby przyjrzeć się jej w lustrze. Na mojej skórze pojawiły się kulki wielkości porzeczek, ale była ich cała masa. Gdzieniegdzie wyrastały samotnie, ale w większości stanowiły zbitek kuleczkowy. Były ohydne, czasami bordowe, niektóre pękały od nadmiaru ropy, podchodziły krwią, bllluuueeeeeeee. Jedne rosły na drugich, całe plecy i ręce miałam nimi pokryte. Wróciłam na salę.</p>
<p>Wszystko nadal mnie swędziało, drapałam się ile miałam pary w dłoniach. Po chwili chciałam znowu zobaczyć jak wyglądają moje plecy i ręce. Wyjęłam lusterko i ujrzałam to co zostało z moich pleców i rąk. Skóra odłaziła mi wąskimi (4cm.) pasami po skosie moich pleców. Ale nie tak jak po opalaniu, nie naskórek, tylko żywa skóra. Grubość płatów była tak około 1,5cm. Sączyła się ropa, lała krew, a skóra która już była bliska odpadnięciu miała konsystencję gnijącej galarety. Zdzierałam ją, a ona ciągnęła się jak gluty. Żywcem obdzierałam się ze skóry.</p>
<p>I tyle. Mówiłam, że nie będzie przygód.</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/212/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/212/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/212/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/212/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/212/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/212/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/212/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/212/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/212/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/212/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/212/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/212/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/212/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/212/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=podrugiejstroniepowiek.wordpress.com&amp;blog=7710387&amp;post=212&amp;subd=podrugiejstroniepowiek&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/2011/08/17/sen-trzydziesty-pierwszy-skora/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/33c9bf73b227eabcdf2520b5ab752515?s=96&#38;d=identicon&#38;r=PG" medium="image">
			<media:title type="html">goha73</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Sen trzydziesty &#8211; tytułu brak</title>
		<link>http://podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/2011/08/15/sen-trzydziesty-tytulu-brak/</link>
		<comments>http://podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/2011/08/15/sen-trzydziesty-tytulu-brak/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 15 Aug 2011 07:48:51 +0000</pubDate>
		<dc:creator>goha73</dc:creator>
				<category><![CDATA[Pod powiekami]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/?p=209</guid>
		<description><![CDATA[Hej! Jestem, bo dawno mnie nie było :) Będzie krótko, treściwie i bez finału. Ale będzie! Siedzę w domu i zastanawiam się co zrobić z samotnym wieczorem. Mąż wyjechał na delegację i jakoś mi tak dziwnie samej. Nic nie wymyśliłam, po prostu położyłam się wcześniej spać. W środku nocy obudził mnie znajomy dźwięk zamykających się [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=podrugiejstroniepowiek.wordpress.com&amp;blog=7710387&amp;post=209&amp;subd=podrugiejstroniepowiek&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Hej! Jestem, bo dawno mnie nie było :) Będzie krótko, treściwie i bez finału. Ale będzie!</p>
<p><span id="more-209"></span>Siedzę w domu i zastanawiam się co zrobić z samotnym wieczorem. Mąż wyjechał na delegację i jakoś mi tak dziwnie samej. Nic nie wymyśliłam, po prostu położyłam się wcześniej spać. W środku nocy obudził mnie znajomy dźwięk zamykających się drzwi od toalety. Nie powiem, wystraszyłam się, przecież jestem sama i jedyne dźwięki jakie powinnam słyszeć to wzdychająca lodówka. Wstałam powoli z łóżka i cicho otworzyłam drzwi, aby zobaczyć co się dzieje na przedpokoju. Moje zdziwienie było ogromne, ponieważ zobaczyłam mojego męża z jakimś postawnym facetem. Bardzo zrezygnowanym głosem oznajmił mi, że już wrócił, towarzyszący mu mężczyzna nic się nie odzywał. Jak to wrócił? Przecież dopiero co wyjechał, minęło zaledwie parę godzin. Pewnie, że się ucieszyłam widząc ślubnego znowu w domu, tylko skąd i po co zjawił się ten wyrośnięty gość? Facet został na przedpokoju, a my weszliśmy do sypialni. Już w drzwiach pokoju zorientowałam się, że coś jest nie w porządku. Mąż był bardzo smutny, nigdy takiego smutku w jego oczach nie widziałam (i nie chcę zobaczyć). Stanęliśmy na wprost siebie i po chwili doszły do mnie słowa, które wypowiedział &#8211; &#8222;Morderstwo. Ja zabiłem&#8221;. Ścięło mnie z nóg, zamroziło, serce prawie eksplodowało, a w głowie myśli przetaczały się jak rozpędzona lawina. Wiedziałam już kim był ten facet stojący w przedpokoju, to był policjant.</p>
<p>Stróż prawa szybko wyszedł z moim mężem z domu, pewnie na komendę. Ja stałam dalej w drzwiach sypialni i nie byłam w stanie poruszyć się na krok. Po chwili doszłam na tyle do siebie, aby się ubrać i lecieć za nimi, za moim kochanym, on nie mógł tego zrobić. Nie on! Miasto wyglądało inaczej niż dotychczas, jakbym cofnęła się w czasie o jakieś 50 lat.  Biegłam w stronę centrum ile sił, łzy zalewały mi twarz. Poruszałam się bardzo wąskimi uliczkami, tak ciasnymi, że trudno było by wyminąć się z drugą osobą. Było szaro i smutno, wydawało się, że moje miasto również odczuwa gorycz w związku z tym co spotkało mojego męża. Uliczki prowadziły mnie labiryntem, który co jakiś czas spadał pionowo w dół o jakieś 3 metry po to, aby po paru zakrętach znów wybić się o 3 metry w górę. Droga była ciężka, raz wspinałam się, raz zeskakiwałam, a do tego błądziłam i odczuwałam strach. Wiedziałam, że jestem w dzielnicy gdzie często dochodziło do gwałtów. Starałam się jak najszybciej pokonać tę drogę.</p>
<p>Przez moment dopuściłam do siebie myśl, co zrobię jeśli okaże się, że jednak to prawda, że mój mąż kogoś zabił. Dlaczego miałby to zrobić? Co było powodem? Jak poradzę sobie sama? Milion pytań demolowało mi głowę, masakrowało psychikę. Postarałam się wyczyścić myśli i pobiegłam dalej.</p>
<p>Na mojej drodze stanął chodnik (kilka razy pojawiał się w moich snach), był dość dziwny, bo wybudowano go pionowo i trzeba było się po nim wspinać jak po skale. Ciężko mi szło, co chwilę stopy odpadały mi od płyt chodnikowych, palce u rąk odmawiały posłuszeństwa, ale wspinałam się dalej, musiałam jak najszybciej dotrzeć do komendy i powiedzieć wszystkim, że to jakaś cholerna pomyłka, że to ktoś inny zabił i na pewno mordercą nie jest mój mąż.</p>
<p>Dotarłam w końcu na szczyt chodnika i przed moimi oczami rozpościerał się widok na plac przed Pałacem Kultury. Dla wtajemniczonych stałam koło apteki przy PKZ-cie. Pobiegłam przed siebie  do przejścia podziemnego i zeszłam na dół. Wzdłuż ścian stały drewniane, wysokie gabloty. Jakaś pani z kluczem sprawdzała czy wszystkie zamki są sprawne, bo nie długo będą tu wystawiane różne eksponaty. W tunelu był bardzo ciemno, wilgotno i zimno. Znalazłam wyjście na górę (przy obecnej poczcie). Nie było tam jednak poczty, ani budynku gdzie teraz siedzibę ma jakiś bank. To było jedno wielkie rumowisko, jakby spadła bomba i zrównała kamienice. Zrozumiałam, że przecież nie dawno skończyła się II Wojna Światowa i nie wszystko jeszcze odbudowano. Pobiegłam w kierunku ul. 3-go Maja. Zrobiło się już ciemno i noc zagościła się już na dobre. Ja nadal szukałam komendy jednak jak na złość nie mogłam jej zlokalizować. Wiedziałam, że ona jest na tej ulicy. Pytałam ludzi, biegałam z prawej na lewą stronę deptaka i nic. Byłam zmęczona, zapłakana, ale nie rezygnowałam. Szukałam dalej.</p>
<p>Nie wiem co zdarzyło się później, nie pamiętam, a może nie chcę pamiętać.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/209/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/209/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/209/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/209/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/209/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/209/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/209/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/209/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/209/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/209/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/209/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/209/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/209/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/209/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=podrugiejstroniepowiek.wordpress.com&amp;blog=7710387&amp;post=209&amp;subd=podrugiejstroniepowiek&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/2011/08/15/sen-trzydziesty-tytulu-brak/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/33c9bf73b227eabcdf2520b5ab752515?s=96&#38;d=identicon&#38;r=PG" medium="image">
			<media:title type="html">goha73</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Sen dwudziesty dziewiąty &#8211; Wycieczka</title>
		<link>http://podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/2011/06/19/sen-dwudziesty-dziewiaty-wycieczka/</link>
		<comments>http://podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/2011/06/19/sen-dwudziesty-dziewiaty-wycieczka/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 19 Jun 2011 05:59:08 +0000</pubDate>
		<dc:creator>goha73</dc:creator>
				<category><![CDATA[Pod powiekami]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/?p=204</guid>
		<description><![CDATA[Jest 5:57, niedzielny poranek. O tej porze normalni ludzie śpią w najlepsze, ale nie ja. Nie wiem kto ustawił mi zegarek &#8222;w głowie&#8221;, ale on notorycznie budzi mnie przez siedem dni w tygodniu o godzinie 5:00. Rozumiem w tygodniu, ale w niedzielę? Po co? Pytam się jeszcze raz &#8211; po co?! Jedynym plusem dzisiejszej pobudki [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=podrugiejstroniepowiek.wordpress.com&amp;blog=7710387&amp;post=204&amp;subd=podrugiejstroniepowiek&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Jest 5:57, niedzielny poranek. O tej porze normalni ludzie śpią w najlepsze, ale nie ja. Nie wiem kto ustawił mi zegarek &#8222;w głowie&#8221;, ale on notorycznie budzi mnie przez siedem dni w tygodniu o godzinie 5:00. Rozumiem w tygodniu, ale w niedzielę? Po co? Pytam się jeszcze raz &#8211; po co?! Jedynym plusem dzisiejszej pobudki jest to, że udało mi się posklejać sen, który nawiedził mnie dzisiejszej nocy. Oto on!</p>
<p><span id="more-204"></span></p>
<p>Jestem na klatce schodowej w bloku moich rodziców i czekam na windę wraz z  nieznanymi mi osobami. Po krótkim oczekiwaniu nadjechała i wszyscy, a było nas troje wraz ze mną weszliśmy do środka. Coś mi jednak nie pasowało, coś nie dawało mi spokoju. Nacisnęłam guzik z literką &#8222;P&#8221; i winda ruszyła w dół.  Mieliśmy do pokonania tylko 6 pięter, a miałam wrażenie, że &#8222;podróż&#8221; ta nie ma końca. I nagle stało się to, czego nie lubię w moich snach, w tych z windami. Często mnie nawiedzają, ale nie pisałam wcześniej o nich, bo to były tylko małe fragmenty wydarte z całości, których za &#8222;Chiny&#8221; nie byłam sobie w stanie przypomnieć.  Winda przyspiesza i to tak bardzo, że mam wrażenie, że zaczynam unosić się parę centymetrów nad podłogą. Ktoś z Was drodzy czytelnicy pomyślałby, że fajnie byłoby się znależć w sytuacji kiedy nie odczuwa się  grawitacji. Frajda, nie? Chyba jednak nie do końca, bo masz świadomość, że za chwilę owa grawitacja połamie Cię jak zapałkę kiedy skończy się szyb i kiedy Twoja jazda w dół zostanie przerwana pewnie przez jakąś betonową podłogę. Stwierdziłam, że jak się położę na plecach, to przy zderzeniu z ziemią odniosę mniejsze obrażenia. Leżałam i obserwowałam jak coraz szybciej przesuwały się szybki w drzwiach, które prowadziły na każde piętro z osobna. Pędziliśmy już tak szybko, że szyby zaczęły zlewać mi się w jedną jasną linię, nie dało się odróżnić poszczególnych kondygnacji. Miałam wrażenie, że pędzimy z prędkością światła, tylko jak to możliwe, przecież mieliśmy do pokonania tylko 6 pięter w dół, a tu przy takiej zawrotnej prędkości sunęliśmy już parę minut, a szyb się nie kończył. Zrozumiałam, że moje leżenie na plecach i tak nic mi nie pomoże, zostanie po mnie tylko mokra plama. Wiedziałam, że nie mam wpływu na rozwój sytuacji,  wstałam i zaśmiałam się z mojej teorii leżenia na wznak, które miałoby mi uratować życie. I nagle&#8230;</p>
<p>&#8230; zaczęliśmy hamować.</p>
<p>Winda zatrzymała się między piętrami. Szybko otworzyliśmy drzwi znajdujące się niżej i zeskoczyliśmy w mgnieniu oka na podłogę. Kiedy odwróciliśmy się w kierunku windy, ona zaczęła trzeszczeć i z wielkim hukiem poleciała w dół. Nie było jednak słychać, czy się rozbiła. Szyb chyba nie miał końca.</p>
<p>Wyszłam z bloku i znalazłam się na przystanku tramwajowym. Był zimowy wieczór, a ja wybierałam się właśnie na wycieczkę, tylko nie byle jaką, bo zagraniczną! Tramwajem! A co! Kilka osób wraz ze mną tupało w miejscu, zimno zrobiło się jak cholera, a tramwaju jak nie było, tak nie było. Wreszcie nadjechał, ale z przeciwnej strony. Wszystko nam było jedno, ruszyliśmy tłumnie w jego kierunku, ale musieliśmy pokonać tory, które były podpięte do prądu. Każde ich dotknięcie kończyło się cichym &#8222;bzzzzzz&#8221; i ciemną chmurką, która pozostawała po nieszczęśniku, który ich dotknął. Ślisko było i wielu z niedoszłych pasażerów skończyło swój żywot próbując przejść na drugą stronę. Można by powiedzieć &#8222;zostali na lodzie&#8221;;). Mnie się jednak udało i stałam już w środku wagonu.</p>
<p>Z innymi szczęśliwcami zaczęliśmy przeglądać mapę. Ale jaką?! Kiedy ją rozwinęliśmy nie różniła się niczym od zwykłej samochodowej, ale miała pewien dodatek, a była nią specjalna lupa. To była mapa Europy i tak ją rozłożyliśmy, że zaczęliśmy od Niemiec i posuwaliśmy się w prawo. I do tego potrzebna była nam lupa. Szkiełko to miało niesamowity zoom. Kiedy zatrzymaliśmy się na mapie nad Gdańskiem, mogliśmy zobaczyć trójwymiarowe budynki, malutkie nitki uliczek i co najdziwniejsze &#8211; ludzi spacerujących po Starówce. Taka to była lupa. Naszym celem jednak było południe Europy, więc zjechaliśmy lupą w dół. Po dłuższej chwili znudziło mi się podglądanie ludzików na mapie i sięgnęłam do torby po kanapkę. Zastanowiło mnie jedno. Jedziemy na wycieczkę daleko na południe, a dostaliśmy tak mało prowiantu. Dlaczego? Wyrysowałam sobie na kartce linię prostą od punktu &#8222;A&#8221; (dom), do punktu &#8222;B&#8221; (cel wycieczki). Zaznaczyłam na tej linii ile już przejechaliśmy, wyszło mi, że dopiero 1/6, a jechaliśmy cały dzień. Więc jedzenia wystarczy mi tylko na jakieś 3 dni. Czy organizator wycieczki chciał nas po drodze zagłodzić? Jaki miałby w tym cel? Dziwne to wszystko było. W nocy zatrzymaliśmy się w jakimś budynku. Nie był to zajazd, ani hotel, ot budynek biurowy. Rozlokowano nas w pokojach i kazano spać. Ja oczywiście wyszłam poszukać toalety, przecież ile można trzymać.  Budynek był parterowy i podzielony na prawą stronę dla facetów i lewą dla kobiet. Przez całą długość biurowca ciągnął się prosty korytarz, a w miejscu gdzie łączyły się dwie strefy stał sobie samotny, osłonięty tylko parawanem klozet. Ufff, wolny. Usiadłam i rozluźniłam się. Wiecie jaka to ulga. Nagle ten błogi stan musiałam przerwać, bo kotara oddzielająca mnie od męskiej części najnormalniej w świecie zniknęła. Co za wstyd! Pozbierałam się do kupy i uciekłam, ale jak długo można zwlekać z, że tak powiem, wysikaniem się. Wróciłam do &#8222;toalety&#8221;, parawan stał jakby nigdy nic, więc stanęłam tyłem do muszli i&#8230;</p>
<p>&#8230; zauważyłam przede mną duże stojące lustro, a w nim swoje odbicie. Wszystko w nim był OK, tylko coś się pokręciło z czasem. Lustro pokazywało mnie samą, ale z wyprzedzeniem o jakieś 15 sekund. Normalnie jeszcze ubrana stałam przy muszli, a w lustrze widziałam jak już zdjęłam spodnie. Kiedy zdejmowałam spodnie, moje odbicie już siedziało na sedesie. Przestraszyłam się i zwiałam.</p>
<p>Obudziłam się i wiecie gdzie się od razu i to migiem udałam? :)</p>
<p><!--more--></p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/204/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/204/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/204/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/204/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/204/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/204/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/204/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/204/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/204/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/204/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/204/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/204/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/204/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/204/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=podrugiejstroniepowiek.wordpress.com&amp;blog=7710387&amp;post=204&amp;subd=podrugiejstroniepowiek&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/2011/06/19/sen-dwudziesty-dziewiaty-wycieczka/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/33c9bf73b227eabcdf2520b5ab752515?s=96&#38;d=identicon&#38;r=PG" medium="image">
			<media:title type="html">goha73</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Sen dwudziesty ósmy &#8211; Meduzy</title>
		<link>http://podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/2011/06/07/sen-dwudziesty-osmy-meduzy/</link>
		<comments>http://podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/2011/06/07/sen-dwudziesty-osmy-meduzy/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 07 Jun 2011 19:48:19 +0000</pubDate>
		<dc:creator>goha73</dc:creator>
				<category><![CDATA[Pod powiekami]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/?p=201</guid>
		<description><![CDATA[Sorki za taką długą ciszę. Tłumaczyć się nie będę, bo nie wiem jak, a zresztą i po co. Głowa już chyba nie ta, a pamięć moja tonie w oceanie atrofii. Ale pociskam pierdoły, nie? Nadal pamiętam z nocnych &#8222;podróży&#8221; tylko strzępki obrazów, bez składu i ładu. Mogłabym pisać o towarzyszących im uczuciach, bo te cały [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=podrugiejstroniepowiek.wordpress.com&amp;blog=7710387&amp;post=201&amp;subd=podrugiejstroniepowiek&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Sorki za taką długą ciszę. Tłumaczyć się nie będę, bo nie wiem jak, a zresztą i po co. Głowa już chyba nie ta, a pamięć moja tonie w oceanie atrofii. Ale pociskam pierdoły, nie? Nadal pamiętam z nocnych &#8222;podróży&#8221; tylko strzępki obrazów, bez składu i ładu. Mogłabym pisać o towarzyszących im uczuciach, bo te cały czas krążą w głowie jak tylko wyświetlę sobie w myślach choćby jeden malutki kadr ze snu. Nie zrobię jednak tego, bo jestem jeszcze za cienka w pisaniu i nie potrafiłabym ogarnąć tak trudnych sfer. Dzisiaj zapamiętałam troszeczkę więcej, ale to nie to co kiedyś. Jeśli chcecie, poczytajcie. Zapraszam na krótką wyprawę.<span id="more-201"></span></p>
<p>Będą to właściwie tylko dwa miejsca, do których Was zabiorę. Mieszkanie moich rodziców i&#8230; , drugie miejsce jest nieokreślone, ale znajdziemy się na świeżym powietrzu. Z tego co pamiętam, oba te obrazy przeplatają się, ale nie mają ze sobą nic wspólnego. Według mnie nie mają, ale pewnie Freud znalazłby pełno znaków &#8222;=&#8221; między nimi.</p>
<p>Jestem w mieszkaniu moich rodziców i siedzę na kanapie. Przede mną na meblach stoi telewizor, ale nie wiem czy jest włączony, to jest i tak nie ważne. Po mojej prawej stronie znajdują się drzwi wychodzące na przedpokój. Siedząc na wprost TV nie widzę ich, ale doskonale odbijają się w meblach. Co jakiś czas kątem oka w odbiciu widzę, że coś się tam pojawia . Całym ciałem czuję, że w mieszkaniu &#8222;coś&#8221; jest. To znowu jakieś dusze. Boję się i strach mnie paraliżuję. Siedzę i wpatruję się w obrazy odbijające się w meblach na wysoki połysk. I nagle&#8230;</p>
<p>&#8230;znajduję się gdzieś na dworze, jest dzień i patrzę w niebo. Widzę nadciągającą szarą chmurę. Powoli się zbliża, a ja obserwuję jak zmienia się jej kształt. Stoję jak zaczarowana.</p>
<p>Znowu jestem w domu. Patrzę na meble. Cały czas &#8222;coś&#8221; przelatuje i wiem, że jest w mieszkaniu. Nie fajnie się czuję, strach powoli mnie zjada.</p>
<p>Ciach!</p>
<p>Jestem na dworze. Chmura rośnie i zmniejszyła dystans do mnie. Nadal jej kształty falują, ale jej kolor ciemnieje, staje się prawie czarny. Coś jest nie tak, to chyba nie jest chmura.</p>
<p>Ciach!</p>
<p>Mieszkanie. Siedzę na kanapie i nadal obserwuję. Nagle w drzwiach, które odbijają się w meblach widzę postać. Nie jestem w stanie określić jej płci. Stoi z opuszczoną głową i jest  tylko ubrana w błękitny, polarowy szlafrok sięgający kolan. Jest bosa. Zrywam się z kanapy w ułamku sekundy, aby zobaczyć ją na własne oczy, ale znajduję tylko szlafrok leżący na podłodze. Znikła. Strach.</p>
<p>Ciach!</p>
<p>Obserwuję niebo, a właściwie to co z niego zostało. Prawie całe zostało zasłonięte czarną i gęstą chmurą, która w zastraszającym tempie ogarnia wszystko dookoła. Zbliżyła się już na tyle, że widzę czym jest. To nie jest zlepek czarnych, burzowych chmur. To miliony, miliardy czarnych pulsujących meduz. Pochłoną mnie, na pewno. Boję się.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/201/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/201/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/201/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/201/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/201/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/201/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/201/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/201/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/201/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/201/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/201/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/201/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/201/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/201/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=podrugiejstroniepowiek.wordpress.com&amp;blog=7710387&amp;post=201&amp;subd=podrugiejstroniepowiek&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/2011/06/07/sen-dwudziesty-osmy-meduzy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/33c9bf73b227eabcdf2520b5ab752515?s=96&#38;d=identicon&#38;r=PG" medium="image">
			<media:title type="html">goha73</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Nie sen.</title>
		<link>http://podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/2011/04/24/nie-sen-4/</link>
		<comments>http://podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/2011/04/24/nie-sen-4/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 24 Apr 2011 05:40:39 +0000</pubDate>
		<dc:creator>goha73</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/?p=198</guid>
		<description><![CDATA[Czy Wy wiecie, która jest godzina? Jest 06.25!!! I nie jest to poniedziałek lub środa, jest pieprzona niedziela!!! Czekałam na nią cały tydzień i robię to 52 razy do roku. Nie, nie oczekiwałam jej ze względu na obrządki kościelne, od tego trzymam się z daleka. Niestety instytucja kościoła wchodzi mi co niedziela &#8222;w butach&#8221; przez [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=podrugiejstroniepowiek.wordpress.com&amp;blog=7710387&amp;post=198&amp;subd=podrugiejstroniepowiek&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Czy Wy wiecie, która jest godzina? Jest 06.25!!! I nie jest to poniedziałek lub środa, jest pieprzona niedziela!!! Czekałam na nią cały tydzień i robię to 52 razy do roku. Nie, nie oczekiwałam jej ze względu na obrządki kościelne, od tego trzymam się z daleka. Niestety instytucja kościoła wchodzi mi co niedziela &#8222;w butach&#8221; przez okno do sypialni. Cały tydzień walczysz o przetrwanie, wstajesz rano i idziesz dołożyć &#8222;cegiełkę&#8221; w budowę kraju, co ja mówię &#8211; PUSTAKA! Ciułasz na ZUS, podatki i inne obowiązkowe &#8222;przyjemności&#8221;, ale tydzień tak ktoś skonstruował, że masz biedaku jeden dzień na regenerację. Cieszysz się jak dziecko z zabawki, jak robal z okruszka pozostawionego w kuchni i jak ksiądz z pełnej tacy. Nie wiesz jak zaplanować sobotni wieczór, kombinujesz, dzwonisz po znajomych, wysyłasz sms&#8217;y z krótkim zapytaniem &#8211; &#8222;Piwko?&#8221;. Jesteś zmęczony po całym tygodniu harówki, ale poświęcasz się dla tej chwili, dla tych paru godzin spędzonych ze znajomymi. Jesteś zwierzęciem stadnym, musisz to robić. Wiesz przecież, że nie masz obowiązku na drugi dzień wstawać raniutko do pracy, jest przecież niedziela. MUSISZ!!!! I to nie o 7.00, ale o 5.30! Jestem w stanie zrozumieć większość rzeczy, nie wszystko &#8211; wszystkiego się nie da. Ale bicie dzwonów kościelnych o 5.30 w niedzielę?! To chyba lekkie przegięcie. Jest wiele wyznań na świecie, są przysłowiowi jechowi &#8211; nachodzą Cię w domu, potuptają  w progu, naopowiadają Ci o następnym końcu świata itp. pierdołach, ale masz ten komfort i możesz zamknąć drzwi. Są sataniści, ale oni sami chowają się przed nami w jakiejś opuszczonej piwnicy, więc ich mamy z głowy. Jest Islam-  na razie nami się nie interesują, ale jak już to zrobią to raz a porządnie. Wszyscy istnieją, ale obok, nie przeszkadzają. Natomiast kościół zmusza Cię do coniedzielnego słuchania dzwonów. Wiecie co to znaczy obudzić się o 05.30 w niedzielę słysząc cholerne &#8222;bim &#8211; bam&#8221;? To znaczy, że oczy mogą Ci wyschnąć, bo zaskoczony i przerażony nie wiesz co się dzieje i masz je otwarte przez minutę, a Twoje ciśnienie błyskawicznie wzrasta o 100%. To chore!!! Świat nie poszedł do przodu, Świat się cofa. Mamy XXI wiek &#8211; budujemy lasery, latamy w kosmos, konstruujemy wspaniałe maszyny, odkrywamy nowe technologie i niestety budzimy się w niedzielę o 05.30, bo jakiś klecha ma ochotę na &#8222;bim &#8211; bam&#8221;!!! Ale to nie wszystko z tego jakże cudownego poranka. To nie było ostatnie poranne &#8222;bim &#8211; bam&#8221;!!! Dokładnie o 06.00, czyli po tym jak już doszedłeś do siebie po pierwszych dżwiękach, jak już Twoje ciśnienie się ustabilizowało po pierwszym ataku dzwonów, nadszedł atak ponowny. Ten to już miał zasięg. Do dzwonów dołączyli się śpiewający fani, którzy grzecznie szli za swoim idolem (ksiądz), idol ów dzierżył mikrofon i próbował śpiewać. To jakaś masakra &#8211; dzwony, piejący ksiądz i wtórujące mu &#8222;owieczki&#8221;. A to wszystko o 06.00 rano i do tego w niedzielę. Ale spróbuj człowieku postukać młotkiem w swoim mieszkaniu, wywiercić parę dziur, a już masz połowę sąsiadów za wrogów. Lincz gotowy. Ale ksiądz może Cię obudzić w ten jeden, jakże ważny dzień dla Twojego zdrowia psychicznego i nie możesz po prostu zatrzasnąć drzwi i pozbyć się kłopotu. Bo dzwony masz za oknem i nie wiem jak bardzo byś próbował je uszczelnić , nie da rady. Ksiądz &#8211; ja 1:0. I tak jest przez cały rok, co niedziela mam pobudkę i automatyczny skok ciśnienia. Dobranoc:)</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/198/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/198/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/198/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/198/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/198/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/198/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/198/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/198/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/198/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/198/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/198/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/198/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/198/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/198/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=podrugiejstroniepowiek.wordpress.com&amp;blog=7710387&amp;post=198&amp;subd=podrugiejstroniepowiek&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/2011/04/24/nie-sen-4/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/33c9bf73b227eabcdf2520b5ab752515?s=96&#38;d=identicon&#38;r=PG" medium="image">
			<media:title type="html">goha73</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Sen dwudziesty siódmy &#8211; duch?</title>
		<link>http://podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/2011/03/28/sen-dwudziesty-siodmy-duch/</link>
		<comments>http://podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/2011/03/28/sen-dwudziesty-siodmy-duch/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 28 Mar 2011 19:40:33 +0000</pubDate>
		<dc:creator>goha73</dc:creator>
				<category><![CDATA[Pod powiekami]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/?p=195</guid>
		<description><![CDATA[Nacieszyłam się, nacieszyłam i co? Znowu przerwa była w &#8222;produkcji&#8221; snów, jak ja Wam spojrzę w oczy? Na przeprosiny mam tylko mały, krótki sen. Dobrze, że jest chociaż taki :) Wszystko rozgrywa się w jednym pokoju i na 99% jest to pokój mojego brata. Jestem w nim sama i dziwnie się w nim czuję. Wiem, [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=podrugiejstroniepowiek.wordpress.com&amp;blog=7710387&amp;post=195&amp;subd=podrugiejstroniepowiek&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Nacieszyłam się, nacieszyłam i co? Znowu przerwa była w &#8222;produkcji&#8221; snów, jak ja Wam spojrzę w oczy? Na przeprosiny mam tylko mały, krótki sen. Dobrze, że jest chociaż taki :)<span id="more-195"></span> Wszystko rozgrywa się w jednym pokoju i na 99% jest to pokój mojego brata. Jestem w nim sama i dziwnie się w nim czuję. Wiem, że jest tu jeszcze ktoś lub coś, ale jest niezauważalne. Przemyka obok mnie, zrzuca różne przedmioty i szybko się przemieszcza. Boję się. Jestem wręcz przerażona i pewnie bliska paniki, ale ciekawość zwycięża i pragnę &#8222;to&#8221; złapać. Kiedy widzę, że zasłona się porusza i wgłębienie w niej przypomina kształt stojącego człowieka, szybko podbiegam i wiem, że stoję z tym &#8222;Czymś&#8221; oko w oko. Jestem sparaliżowana strachem, nie mogę się ruszyć. &#8222;Coś&#8221; ucieka. Kiedy mięśnie znowu zaczęły współpracować z mózgiem zaczynam biegać po pokoju za &#8230;duchem?. W końcu udało się, &#8222;Coś&#8221; wpadło w moje ramiona, ot tak po prostu i w  ułamku sekundy zmaterializowało się. To była młodziutka dziewczyna. Wiedziałam, że jest duchem. Stałyśmy obejmując się ramionami i płakałyśmy.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/195/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/195/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/195/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/195/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/195/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/195/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/195/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/195/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/195/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/195/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/195/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/195/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/195/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/195/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=podrugiejstroniepowiek.wordpress.com&amp;blog=7710387&amp;post=195&amp;subd=podrugiejstroniepowiek&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/2011/03/28/sen-dwudziesty-siodmy-duch/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/33c9bf73b227eabcdf2520b5ab752515?s=96&#38;d=identicon&#38;r=PG" medium="image">
			<media:title type="html">goha73</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Sen dwudziesty szósty &#8211; Znaki zapytania</title>
		<link>http://podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/2011/03/10/sen-dwudziesty-szosty-znaki-zapytania/</link>
		<comments>http://podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/2011/03/10/sen-dwudziesty-szosty-znaki-zapytania/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 10 Mar 2011 19:59:30 +0000</pubDate>
		<dc:creator>goha73</dc:creator>
				<category><![CDATA[Pod powiekami]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/?p=193</guid>
		<description><![CDATA[Nie wiem dlaczego, ale mnie to cieszy. Co jest tego przyczyną &#8211; nie wiem, ale To również mnie cieszy. Ogólnie uśmiech na mojej fasadzie zagościł, bo gdyż poniewóż  ŚNIĘ!!!! Jeeeeeeaaaahhhh!!!!! Wróciłam! I od razu dzielę się tym z Tobą, mój Ty drogi czytelniku. Bądź dzielny i czytaj:)Jestem znowu w miejscu, które powraca w moich snach.  [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=podrugiejstroniepowiek.wordpress.com&amp;blog=7710387&amp;post=193&amp;subd=podrugiejstroniepowiek&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Nie wiem dlaczego, ale mnie to cieszy. Co jest tego przyczyną &#8211; nie wiem, ale To również mnie cieszy. Ogólnie uśmiech na mojej fasadzie zagościł, bo gdyż poniewóż  ŚNIĘ!!!! Jeeeeeeaaaahhhh!!!!! Wróciłam! I od razu dzielę się tym z Tobą, mój Ty drogi czytelniku. Bądź dzielny i czytaj:)<span id="more-193"></span>Jestem znowu w miejscu, które powraca w moich snach.  Miejsce to istnieje i pojawiło się ostatnio w śnie 23 &#8211; &#8222;Kompilacja&#8221;. Zawsze, ale to zawsze śni mi się, że coś mi tam zagraża i tym razem nie było inaczej.</p>
<p>Przede mną stał ponad 100-letni, drewniany dom i służył już chyba tylko za wielki składzik. Jego stan nie pozwalał na zamieszkanie, więc teraz odpoczywały w nim wszystkie niepotrzebne i zapomniane już przedmioty. Miałam wejść do ostatniego pokoju, ale nie pamiętam po co. Wiem, że bardzo się bałam, bardzo. Nie chciałam tam wchodzić, atmosfera całego domu przerażała mnie, a najbardziej pokój, właśnie ten pokój do którego kazano mi pójść. Wiedziałam, że tam za drzwiami jest COŚ co nie jest zbyt przychylne mojej osobie, odczuwałam obecność kilku lub kilkunastu dusz. Otworzyłam drzwi.</p>
<p>Powoli odepchnęłam je od siebie. Były drewniane, ciężkie i bardzo stare. Ogarnęłam wzrokiem całe pomieszczenie, lecz nie zauważyłam oznak bytu jakichkolwiek zjawisk paranormalnych. Pokój był bardzo zagracony, niektóre meble przykryte były szmatami i mimo tylu różnych przedmiotów panował tu tylko jeden kolor &#8211; szary. Kurz przykrył wszystko i wyglądało na to, że nikt od kilkudziesięciu lat nie zaglądał do środka. Jednak coś zauważyłam.</p>
<p>Na końcu pokoju, po lewej stronie, na podłodze stała farelka. Działała. Strumień ciepłego powietrza skierowany był wprost na włączony monitor, który stał na przeciw niej. Wszechogarniająca szarość została złamana rozświetlonym kwadracikiem monitora. Na ekranie nic się nie pojawiało, tylko szumiące &#8222;mrówki&#8221;. Odwróciłam się i wyszłam.</p>
<p>Na dworze już się ściemniło. Po drugiej stronie ulicy, w równie starym domu mieszkali znajomi. Coś mi mówiło, że właśnie są u nich moi rodzice i nie myliłam się. Zza rogu wyskoczyła moja mama i kiwnęła , żebym do nich dołączyła. Wychodząc z podwórka na ulicę spojrzałam co się dzieje za domem naszych znajomych. Za chatą rozciągały się łąki, które ograniczał gęsty las. Ze względu na późną porę (noc) wszystko przybrało ciemnogranatowy kolor. Tylko coś było nie tak z niebem.</p>
<p>Tuż nad wspomnianym lasem coś się iskrzyło, jakby ktoś wypuścił srebrne sztuczne ognie. Stanęłam jak zaczarowana i oglądałam, a w pewnym momencie zrozumiałam, że z iskier tworzą się ciągle te same wzory. Każdy wystrzał malował na niebie wielkie, błyszczące znaki zapytania. Było ich dużo i tak ładnie wyglądały na tle czarnego już nieba. Ocknęłam się i weszłam na podwórko sąsiadów.</p>
<p>Jak wiecie, przy każdym, starym domu na wsi stoi drewniana ławeczka i właśnie takowa podpierała ścianę chaty. Na niej leżał zeszyt owinięty ręcznikiem lub szmatą. Nie cały jednak był zawinięty, materiał się nieco zagiął i powstała szczelina. A ze szczeliny  spoglądało na mnie OKO! Wielkie oko! Sama źrenica miała wielkość piłeczki ping-pongowej i cały czas śledziło moje ruchy. Jak to? Skąd oko? Przecież zawinięty był zeszyt. Podeszłam do szmaty, a oko wpatrywało się we mnie przeszywając mnie na wskroś. Jednym, szybkim ruchem odsłoniłam materiał, a oko zniknęło i znowu leżał zeszyt.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Dziękuję i dobranoc:)</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/193/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/193/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/193/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/193/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/193/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/193/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/193/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/193/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/193/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/193/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/193/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/193/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/193/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/193/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=podrugiejstroniepowiek.wordpress.com&amp;blog=7710387&amp;post=193&amp;subd=podrugiejstroniepowiek&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/2011/03/10/sen-dwudziesty-szosty-znaki-zapytania/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/33c9bf73b227eabcdf2520b5ab752515?s=96&#38;d=identicon&#38;r=PG" medium="image">
			<media:title type="html">goha73</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Sen dwudziesty piąty &#8211; 40 centymetrów nad ziemią</title>
		<link>http://podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/2011/03/07/sen-dwudziesty-piaty-40-centymetrow-nad-ziemia/</link>
		<comments>http://podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/2011/03/07/sen-dwudziesty-piaty-40-centymetrow-nad-ziemia/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 07 Mar 2011 21:08:37 +0000</pubDate>
		<dc:creator>goha73</dc:creator>
				<category><![CDATA[Pod powiekami]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/?p=189</guid>
		<description><![CDATA[Długo się zastanawiałam, czy aby jest sens wpisywać tak krótki sen, czy taka niedługa podróż może kogoś zainteresować i czy&#8230;   Coś za dużo tych &#8222;czy&#8221;. A po co? Po co się głowić, po co stresować, po co analizować. Pisać! Takim moim (pro)motorem jest najbliższa i najukochańsza osoba. Mówi &#8211; Pisz! A ja siadam i piszę:)Sen [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=podrugiejstroniepowiek.wordpress.com&amp;blog=7710387&amp;post=189&amp;subd=podrugiejstroniepowiek&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Długo się zastanawiałam, czy aby jest sens wpisywać tak krótki sen, czy taka niedługa podróż może kogoś zainteresować i czy&#8230;   Coś za dużo tych &#8222;czy&#8221;. A po co? Po co się głowić, po co stresować, po co analizować. Pisać! Takim moim (pro)motorem jest najbliższa i najukochańsza osoba. Mówi &#8211; Pisz! A ja siadam i piszę:)<span id="more-189"></span>Sen nie ma początku i końca, sama też nie wiem jaki jego sens. Nic nie trzyma się kupy, ale macie go przeczytać, bo&#8230;    bo będzie mi miło:)</p>
<p>Czas &#8211; późna jesień lub wczesna zima, lub zaawansowana zima, lub późna zima, na pewno coś koło tego, bo gdyż poniewóż pojawia się śnieg. Miejsce &#8211; park, ale nie zaawansowany tylko taki nasz krajowy, czyli nudny i brudny. Spacerowałam alejkami, wzdłuż których po prawej jak i po lewej rósł nawet ładnie przystrzyżony żywopłot mający tak na oko metr wysokości. Minęłam ławkę, na której siedziała &#8222;złota, polska młodzież&#8221; &#8211; standard podblokowy. Nie wiem dlaczego ( jest to dla mnie nadal zagadką w realu) chciałam zrobić na nich niesamowite wrażenie i kiedy już minęłam ławkę ziomali, i miałam ich już za plecami, lekko przyspieszyłam i z gracją rusałki podkurczyłam nogi. Unosiłam się jakieś 40 cm. nad ziemią i nadal przemieszczałam się do przodu zerkając za siebie czy kolesie widzą jaka jestem niesamowita, niepowtarzalna i co tu dużo gadać, po prostu zaje&#8230;.sta! Sunęłam dalej i upewniałam się czy patrzą na mnie z podziwem, kiedy w momencie zauważyłam, że zaczęli mnie gonić. Nie wiedziałam po co to robią, ale wyczułam, że na pewno nie chcą mnie przytulić. Przyspieszyłam swoje lewitowanie i skręciłam w lewo, ale we śnie zrobiłam to bardzo wolno. Widzieliście kiedyś program &#8221; W klatce czasu&#8221;? Tak właśnie to wyglądało, czas zwolnił prawie do zera:) Jeden z gości również zaczął lewitować i dogonił mnie, leciał teraz z mojej prawej strony i uśmiechał się, ale nie był to przyjacielski uśmiech. Zaczęliśmy się ścigać, raz ja byłam z przodu, raz on. Co ten koleś ode mnie chciał? Zrobiłam błyskawiczny zwrot o 180 stopni i ruszyłam z powrotem, chłopak również zawrócił, ale ja miałam już trochę przewagi. Pędziłam ile sił w&#8230;  no właśnie w czym, przecież leciałam 40 cm. nad ziemią nie poruszając ani rękami, ani nogami. Nie ważne. Prułam przed siebie. Nie było to jednak tak proste jak przed chwilą, teraz co jakieś 10m. przebijałam się przez śnieżną ścianę. Co około 2 sekundy waliłam czaszką w twardy, ubity śnieg rozpryskując go również w zwolnionym tempie. Ładnie to wyglądało. Uciekałam dalej przed napastnikiem, unosząc się nad ziemią i rozbijając białe ściany głową.</p>
<p>No i co o tym mam myśleć?</p>
<p>Więcej nie pamiętam. Dobranoc:)</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/189/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/189/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/189/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/189/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/189/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/189/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/189/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/189/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/189/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/189/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/189/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/189/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/189/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/189/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=podrugiejstroniepowiek.wordpress.com&amp;blog=7710387&amp;post=189&amp;subd=podrugiejstroniepowiek&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/2011/03/07/sen-dwudziesty-piaty-40-centymetrow-nad-ziemia/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/33c9bf73b227eabcdf2520b5ab752515?s=96&#38;d=identicon&#38;r=PG" medium="image">
			<media:title type="html">goha73</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Sen dwudziesty czwarty &#8211; Dawaj kasę!!!</title>
		<link>http://podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/2011/02/26/sen-dwudziesty-czwarty-dawaj-kase/</link>
		<comments>http://podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/2011/02/26/sen-dwudziesty-czwarty-dawaj-kase/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 26 Feb 2011 21:06:10 +0000</pubDate>
		<dc:creator>goha73</dc:creator>
				<category><![CDATA[Pod powiekami]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/?p=185</guid>
		<description><![CDATA[No witam, witam:) Jak widać żyję jeszcze, choć jestem już bliska hibernacji. Zima nie tylko zamroziła drzewa, ptaszki i kupy na trawnikach, ale również szarą masę pod moją czaszką. Ku mojemu zaskoczeniu coś dzisiejszej nocy się odblokowało, widać idzie odwilż:) Nie będzie to długa opowieść za jaką tęsknię, ale lepszy wróbel w garści niżby kózka [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=podrugiejstroniepowiek.wordpress.com&amp;blog=7710387&amp;post=185&amp;subd=podrugiejstroniepowiek&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>No witam, witam:)</p>
<p>Jak widać żyję jeszcze, choć jestem już bliska hibernacji. Zima nie tylko zamroziła drzewa, ptaszki i kupy na trawnikach, ale również szarą masę pod moją czaszką. Ku mojemu zaskoczeniu coś dzisiejszej nocy się odblokowało, widać idzie odwilż:) Nie będzie to długa opowieść za jaką tęsknię, ale lepszy wróbel w garści niżby kózka skakała ;)</p>
<p>Poczytajcie, zapraszam:)<span id="more-185"></span>Właśnie skończyłam pracę i zamykałam budkę, która wyglądała dokładnie jak kioski &#8222;Ruchu&#8221; stojące na prawie wszystkich przystankach autobusowych. Wiecie, taki mały kwadraciak, przeważnie w barwach zielonych z małymi okienkami na świat;). Ale on nie stał przy drodze, tylko jakby na pasażu wielkiego centrum handlowego (?) i przyklejony był do innego bliźniaczego kiosku. Zamykanie go nie było prostą czynnością, zresztą w moich snach nic nie jest proste, zawsze mam pod górkę. Prawie zawsze. Każdy wie jakie czynności wykonuje się przy zamykaniu, trzeba trzasnąć drzwiami, włożyć klucz do dziurki, przekręcić, wyciągnąć kluczyk i sprawdzić czy drzwi są zamknięte. Ot, prosta czynność! Prosta? Nie w moim przypadku. Wszystko dobrze szło do momentu wyciągania kluczyka, bo po każdym przekręceniu i wyciągnięciu klucza, drzwi automatycznie się otwierały. Ja zamykałam, a one się otwierały. I tak kilkanaście razy. Mówię Wam &#8211; masakra psychiczna &#8211; tym bardziej, że w szybie odbijały mi się sylwetki rabusiów, którzy nieubłaganie kroczyli w moim kierunku, a ja chciałam jak najszybciej zamknąć ten cholerny kiosk.</p>
<p>Znałam ich i doskonale wiedziałam, że nie wróży to nic dobrego i tak właśnie było. Podeszli do mnie i dali do zrozumienia, żebym wyskoczyła z kasy, bo chcą się napić, a nie mają funduszy. Nogi w kolanach trzęsły  mi się tak bardzo, że miałam wrażenie, iż zaraz pogubię łękotki. Z miną pokerzysty uświadomiłam jednak chłopaków,  że spóźnili się ze swoją &#8222;prośbą&#8221;, ponieważ cały utarg zabrał szef przed zamknięciem budki.  Nie wiedziałam czy łyknęli moje kłamstwo, bo nie istniał żaden &#8222;szef&#8221;, sama sobie prezesowałam. Ale przez to zyskałam na czasie, bo stali i myśleli co z tym fantem zrobić.</p>
<p>Wykorzystałam moment ich konsternacji i pobiegłam przed siebie, byle dalej od nich, biegłam i byłam szczęśliwa, że nie zabrali mi telefonu, bo mogłam  zadzwonić po pomoc i wrócić  do domu. Biegłam ile sił w tych moich trzęsących się nogach i wpadłam przez wysokie, a zarazem bardzo wąskie drzwi przypominające wejście do saloonu jakie widzieliście na westernach.  Znalazłam się w toalecie, ale nie byle jakiej &#8211; wielkiej, przestrzennej, a do tego czystej :). Środek był pusty, a kabiny znajdowały się po prawej i po lewej stronie. Podbiegłam do ostatniej  po prawej, weszłam i wyjęłam telefon.</p>
<p>Zaczęłam wybierać numer do mojego brata.</p>
<p>Oczywiście jak to zwykle bywa, nie dało się nic wybrać. Ja mu numer, a on mi figę z makiem. I tak w kółko, walka z wiatrakami i nerwy w strzępach. Zero współpracy z maszyną,  przecież chodziło o moje zdrowie, a może i życie, bo kto to wiedział co chłopakom strzeli do głowy kiedy mnie dorwą.</p>
<p>W tym momencie miałam zanik pamięci, nie wiem jak znowu znalazłam się przed kioskiem, ale sytuacja się powtarza. Zamykałam, nadchodzili chłopaki, pytali się o forsę, a ja udawałam, że jej nie mam. Ale oni &#8222;prosili&#8221; o 11zł., bo tyle im brakowało do wina. W myślach analizowałam zawartość moich kieszeni i już wiedziałam, że w mojej tylnej, prawej znajdował się banknot 10zł., parę monet i gumki recepturki (?).  Powiedziałam , że dam im wszystko co mam przy sobie, bylebym mogła wrócić cała do domu. Grzebałam więc w kieszeniach, a kiedy dotarłam do tej z forsą starałam się wyciągnąć wszystko poza tym banknotem. Udało się. Podałam kilka monet przemieszanych z gumkami recepturkami.</p>
<p>Kiedy goście liczyli, ja znowu im uciekłam do tej samej toalety. Zamknęłam się i zaczęłam dzwonić po pomoc. Sytuacja jednak się powtórzyła, telefon nie działał tak jak miał działać. Ja wybierałam numer, a on nic. Kiedy po kilku próbach nadal nic mi nie wychodziło, opuściłam dłoń z aparatem i doznałam chwilowego załamania z bezsilności. Szybko jednak zebrałam się w sobie i podniosłam rękę, aby znowu walczyć o pomoc. Ale w mojej &#8222;lewicy&#8221; nie było już telefonu, zamiast niego dzierżyłam kawałek mokrej waty. Nie mogłam uwierzyć co ona robiła w mojej ręce, dlaczego była mokra i do tego żółta (sic!). Ten kłak miał dokładny kształt telefonu, więc zaczęłam przecierać go w miejscu gdzie powinien znajdować się wyświetlacz, po krótkiej chwili zaczął ukazywać mi się telefon, a wata zniknęła. Nadal jednak nie mogłam dodzwonić się do kogokolwiek, nie było szans. Odwróciłam się tyłem do drzwi, a przodem do muszli klozetowej i na ścianie po lewej stronie zobaczyłam ukryte małe wyjście.</p>
<p>Mogłam uciec.</p>
<p>Dziękuję i dobrej nocki:)</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/185/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/185/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/185/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/185/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/185/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/185/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/185/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/185/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/185/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/185/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/185/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/185/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/185/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/185/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=podrugiejstroniepowiek.wordpress.com&amp;blog=7710387&amp;post=185&amp;subd=podrugiejstroniepowiek&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://podrugiejstroniepowiek.wordpress.com/2011/02/26/sen-dwudziesty-czwarty-dawaj-kase/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/33c9bf73b227eabcdf2520b5ab752515?s=96&#38;d=identicon&#38;r=PG" medium="image">
			<media:title type="html">goha73</media:title>
		</media:content>
	</item>
	</channel>
</rss>
